Przyjechaliśmy o czasie. Do apartamentu mieszczącego się w centrum, dojechaliśmy metrem. Mama po raz kolejny oszołomiona była wielkością tuneli.
Apartament mamy ładny, ale miała być sofa w salonie (zamiast tego są dwa pojedyncze łóżka). Minusem i plusem jednocześnie jest fakt, że jesteśmy na poddaszu, na samym końcu hotelu. Trzeba się nachodzić, plusem jest brak sąsiadów i jakichkolwiek dźwięków z zewnątrz.